07/09/2013

my still summer wardrobe (part one)

Czas, kiedy strupów się nie rozdrapuje, chociaż nadal ma się to w nałogu. Czas, kiedy czasu brak na strupy i kiedy strupy nie rozdrapuje za nas chodnik i drzewo, grające w papier-kamień-nożyczki. I kiedy skrzydełka przestały nam rosnąć, a rano swobodnie możemy się przeciągnąć i rozpostrzeć, czując każde piórko, nawet te maleńkie rodzące się pod skórą. Rodzące się pod skórą. 
Z tego co mówią, to lato się kończy. Jakoś nie jest mi specjalnie przykro z tego powodu. Trochę się zapomniałam i dostarczyłam szafie letnich ubrań i butów. Dopiero później dotarło do mnie, że większość moich rzeczy jest z motywem kwiatowym, a ja przecież nie za bardzo za tym przepadam. Kobieta. 


No comments:

Post a Comment